Jak spontaniczność zmieniła moje poglądy na podróże

Kiedy ludzie wyruszają w swoją samotną podróż, chciałbym wierzyć, że większość z nich zaczyna tak samo jak ja: planowanie, planowanie, planowanie. Sprawdziłem wszystko, od czasów promów po miejsca w pociągach, aktywności dostępne każdego dnia, pobliskie supermarkety i urocze kawiarnie. W pewnym sensie odebrało mi to część magii, gdy po raz pierwszy przybyłem do danego miejsca. Znałem już wszystko wokół mnie; ukryte alejki, skróty i bary z patio z idealnymi widokami. Przyjęcie spontaniczności może zapewnić elastyczność i swobodę podróżującym samotnie (i sprawić, że Twoja podróż będzie jeszcze bardziej magiczna).

Nie wszystko idzie zgodnie z planem

Podróżując samotnie, wiedziałem, że potrzebuję pewnej struktury na co dzień. Wiedziałem, że jeśli nie będę miał planu, będę siedział i przytłoczony wszystkimi rzeczami do zrobienia. Zaplanowanie wszystkiego dało mi poczucie kontroli. Wiedziałem, czego mogę się spodziewać w moim zakwaterowaniu, wiedziałem, co może mnie zająć i miałem koniec pobytu w określonym miejscu.

Ale nie wszystko idzie zgodnie z planem. Niektóre miejsca są zamknięte, drogie lub po prostu nie spełniają oczekiwań. Pomimo tego, że każda podróż była skrupulatnie zorganizowana w taki sposób, że nie mogłem się zawieść, zdarzały się przypadki, w których to robiłem. Wiązałem tak duże nadzieje z konkretnymi doświadczeniami, że gdy nie doszły one do skutku, czułem się rozczarowany. Co gorsza, nie miałem planu awaryjnego i nie czułem się na tyle komfortowo ani pewnie, by po prostu pójść na spacer.

Jednak w miarę kontynuowania podróży stałem się trochę mniej sztywny. Czułem się bardziej komfortowo we własnej skórze i przyzwyczaiłem się do podróżowania na własną rękę. Nie musiałam szukać każdej estetycznej kawiarni lub baru z wysokimi recenzjami w każdym miejscu. Wiedziałem, że bycie bardziej zrelaksowanym w podróżowaniu solo przyjdzie z doświadczeniem, ale dla mnie były dwa konkretne doświadczenia, które sprawiły, że zmieniłem całe moje spojrzenie na podróżowanie.

Spontaniczność otwiera na nowe doświadczenia

Pierwszym z nich był wyjazd do Mediolanu. Byłem tam tylko przez dwie noce, zanim miałem udać się do Grecji na kilka tygodni. Nie spodziewałem się niczego po Mediolanie; chciałem tylko zobaczyć zabytki i wypić kilka dobrych kaw. Jednak pierwsza noc znacznie przekroczyła moje oczekiwania. Podczas kolacji w hostelu podeszło do mnie kilku innych samotnych podróżników, którzy byli absolutnie uroczy. Po tym, jak zaczęły płynąć drinki i zaczęło się karaoke, szybko stała się to jedna z najlepszych nocy, jakie miałem od jakiegoś czasu.

Ludzie, których poznałem, zostali kilka dni dłużej niż ja i postanowili spotkać się w Chorwacji później w tym tygodniu. Kiedy dostałem zaproszenie, moja pierwsza odpowiedź brzmiała: „Tak! Zdecydowanie!” Oczywiście chciałem pojechać do Chorwacji z tymi ludźmi. Po raz pierwszy od dłuższego czasu znalazłem ludzi, z którymi naprawdę się dogadywałem i chciałbym mieć okazję zobaczyć z nimi więcej Europy. Jednak nie mogłem – miałem inne plany. Szybko odpowiedziałam rozczarowana: „Ale ja nie mogę, muszę zdążyć na samolot” Moja podróż do Grecji była zaplanowana i zarezerwowana, a ponieważ w przeszłości nigdy niczego nie anulowałem, mój hostel nie podlegał zwrotowi.

Powiedziałem sobie, że to w porządku; o to właśnie chodzi w podróżach solo. Poznawanie fajnych ludzi, a następnie przenoszenie się do następnego miejsca docelowego. Powiedziałem sobie, że FOMO (strach przed przegapieniem) jest naturalną reakcją i że poznam nowych przyjaciół w Grecji. W Grecji poznałem nowych ludzi i wszyscy dzieliliśmy się niesamowitymi doświadczeniami, ale wciąż wracam myślami do Mediolanu. W tym momencie minęły prawie cztery lata, a ja wciąż myślę: „Co by było, gdybym pojechał do Chorwacji?” Nie chcę dramatyzować, ale ta podróż mogła zmienić trajektorię mojego życia. Nigdy się tego nie dowiem.

Brak planowania = brak odwoływania w ostatniej chwili

Drugim doświadczeniem była pandemia. Byłem w Puerto de la Cruz na Teneryfie w marcu 2020 roku. Zostałem przyjęty na wymianę zawodową ze szkołą językową w mieście. W zamian za darmowe zakwaterowanie miałem zająć się copywritingiem na ich stronę internetową i pomagać w mediach społecznościowych. Byłem w Puerto de la Cruz przez dokładnie osiem dni, zanim Hiszpania wprowadziła ścisłą blokadę COVID-19, a wyspa wstrzymała większość lotów do Europy kontynentalnej.

Siedząc w swoim mieszkaniu i pracując zdalnie, byłem optymistą. Myślałem, że za kilka tygodni wszystko ucichnie i będę mógł dalej podróżować. Miałem przed sobą jeszcze sześć tygodni podróży i nie chciałem wypaść z harmonogramu. W końcu musiałem przyznać przed samym sobą, że utknę w moim mieszkaniu na najbliższą przyszłość.

Zacząłem się szamotać. Musiałem odwołać wszystko, co planowałem od miesięcy. Wszystko dokładnie zbadałem, a nawet stworzyłem arkusze kalkulacyjne dotyczące potencjalnych hosteli do zarezerwowania w Portugalii i Hiszpanii. Wybrałem idealne miejsce w pociągu z Barcelony do Madrytu i idylliczne zakwaterowanie w Porto. Anulowanie wszystkiego było tak irytującym i zniechęcającym zadaniem. Wywoływało niepokój, zajmowało zbyt wiele czasu i nie byłam pewna, czy odzyskam swoje pieniądze. Wkrótce zdałam sobie sprawę, że nigdy więcej nie chcę przechodzić przez proces anulowania tak wielu rzeczy.

Gdy granice zaczęły się otwierać, kontynuowałem swoje podróże, ale z nową perspektywą. Kiedy planowałem podróże, zawsze miałem wytłumaczenie dla nadmiernej organizacji wszystkiego. „A co jeśli nikogo nie spotkam? Co jeśli miasto mi się nie spodoba? A jeśli hostel nie będzie tak wspaniały, jak się spodziewałem?” Jeśli moje oczekiwania się nie spełniły, miałem przynajmniej poczucie, że mój czas jest ostateczny i mogę wkrótce wyjechać.

Jak stałem się bardziej spontanicznym podróżnikiem

Teraz zadaję sobie te same pytania, ale z zupełnie inną perspektywą. Jeśli nikogo nie spotkam, robię wszystko, by to zrobić. Jeśli miasto mi się nie podoba, wyjeżdżam wcześniej niż się spodziewałem lub wybieram się na jednodniową wycieczkę w inne miejsce. Jeśli hostel nie jest tym, czym myślałem, że będzie, odwołuję swój pobyt i rezerwuję inny. Jeśli podoba mi się jakieś miejsce, zostaję; jeśli nie, wyjeżdżam.

Przyjęcie spontaniczności i odpuszczenie – tylko trochę – pomogło mi stworzyć niezapomniane wspomnienia i doświadczenia. Dało mi to swobodę robienia tego, co chcę. Nie patrzyłem na miejsca docelowe w oparciu o zaplanowane loty, ale raczej na mój nastrój i to, kogo spotkałem. Nie czułem już, że tracę niesamowite możliwości i nie czułem się ograniczony przez własne sztywne planowanie.

Chociaż nadal przeprowadzam niezbędne badania, takie jak uzyskanie wizy, to moje podróże są znacznie bardziej swobodne i pełne przygód. Nie rozczarowałem się i nie doświadczyłem żadnego poważnego FOMO. Czuję się bardziej wolna, pewna siebie i komfortowo ze sobą. Nie czuję się już pominięty, gdy ludzie, których poznałem, zapraszają mnie na wycieczkę w ostatniej chwili. Nie muszę już odmawiać.

Nauczyłam się, że w hostelach zawsze znajdzie się łóżko, zawsze będzie jakiś lot do złapania lub autobus, do którego można wskoczyć. Niektóre miasta będą istnieć jeszcze przez lata, ale pewne doświadczenia już nie. Nauczyłem się z radością mówić, jeden z niewielu razy w moim życiu, „Nie myśl, po prostu rób”

Pobierz aplikację Hostelworld, aby zacząć poznawać ludzi od momentu dokonania rezerwacji


Możesz także polubić…

Jak odkryłem, że jestem neurodywergentny podczas samotnej podróży

10 zmagań samotnego podróżnika

Get the App. QRGet the App.
Get the App. QR  Get the App.
Scroll to Top