Im dziwniejsze, tym lepsze: 10 powodów, dla których kochamy Los Angeles

Można by pomyśleć, że „miasto aniołów” to nietypowy wybór na wycieczkę, ale nie dajcie się zwieść. La La Land to naprawdę niedoceniane, jedyne w swoim rodzaju połączenie wyluzowanego kalifornijskiego stylu życia z odrobiną szaleńczego blasku. To miejsce, gdzie każdy wierzy w marzenia, a kierowcy Ubera są śpiewakami operowymi. I uwaga: opowieść o tym, że „LA nie ma kultury”, to już przeżytek. Omiń podejrzane pułapki turystyczne (chociaż my uwielbiamy odrobinę kiczu!) a odkryjesz fascynujący świat starego i nowego, z teatrami w stylu art deco, najnowocześniejszą sceną artystyczną i dzikimi szlakami turystycznymi. Oto przewodnik po LA…

1) Wędrówki są nieodłączną częścią stylu życia

Zdziwisz się, dowiadując się, że wiele rzeczy w LA kosztuje grosze, w tym wspaniała przyroda. Zdobycie jak największej liczby szczytów (tzw. „peak bagging”) oraz nocne wędrówki to najnowsze trendy.Szlak Backbone Trail o długości 67 mil w paśmie górskim Santa Monica właśnie został otwarty, a ja gorąco polecam szlak Griffith Park Trail.  Las prowadzi do Obserwatorium Griffitha, skąd widać całe rozświetlone Hollywood, a w planetarium do godziny 10:00 rano można dowiedzieć się czegoś o gwiazdach i galaktykach. Jeśli nie masz ochoty na samotną wędrówkę, większość hosteli organizuje bezpłatne wycieczki z przewodnikiem, a ponadto codziennie wyruszają grupy z serwisu Meet Up.

2) Kreatywność to religia

Kalifornia jest reklamowana jako „światowa stolica murali”, a Los Angeles to psychodeliczna kolebka sztuki ulicznej. Scena artystyczna wciąż przeżywa rozkwit dzięki zeszłorocznemu otwarciu The Broad – galerii wartej 140 milionów dolarów, pełnej nowatorskich dzieł współczesnych gigantów, takich jak Jeff Koons i Cindy Sherman. Najnowszą atrakcją na Instagramie jest pokój Infinity Room autorstwa artystki Yayoi Kusamy, zatytułowany „The Souls of Millions of Light Years Away”. #selfie

LACMA to największe muzeum w zachodniej części Stanów Zjednoczonych, oferujące 20 akrów niesamowitej sztuki. Składa się z sześciu budynków, z których dwa można zwiedzać ZA DARMO, a do tego jest tam park, w którym można się zrelaksować *w towarzystwie gigantycznych brązowych fok* oraz tar pits. Co najmniej nieoczekiwane!
Koniecznie wybierz się tam wieczorem, aby zobaczyć „Urban Light” autorstwa Chrisa Burdena – stałą instalację na zewnątrz muzeum, złożoną z 202 odrestaurowanych lamp.

3) Śródmieście to miejsce, które trzeba zobaczyć

Odrodzenie kulturalne centrum sprawia, że miasto to zyskuje na popularności. Zacznij dzień w modnej dzielnicy Arts District od zimnej kawy i egzemplarza magazynu „The Downtowner” – twojej biblii DTLA, w której znajdziesz najgorętsze miejsca warte odwiedzenia. Znajduje się tu również *bezpłatna* sala koncertowa Walt Disney Concert Hall oraz Grand Park, gdzie co tydzień organizowane są *bezpłatne* wydarzenia, takie jak sesje Boot Camp i jogi. Tylko upewnijcie się, że nie skręcicie w złą stronę i nie wylądujecie w dzielnicy Skid Row! A może jednak, jeśli naprawdę chcecie zejść z utartych szlaków…
Jesteście głodni? Ruszajcie do Clifton’s Cafeteria. To czteropiętrowy budynek z lat 30. XX wieku, niedawno odnowiony, w którym znajdują się trzy bary tematyczne i kawiarnia. Panuje tu wyjątkowa atmosfera łącząca styl art déco z mitycznym klimatem – z lasami, bogato zdobionymi żyrandolami i ogromnym drzewem wyrastającym z podłogi. Spróbujcie znaleźć prawdziwą kometę na szczycie jednego z barów. Tak, dobrze przeczytaliście – te skały pochodzą z KOSMOSU.

4) Plaża jest zawsze tuż za rogiem  

Rzadko zdarza się, by miasto miało tak wiele naprawdę pięknych plaż. Aby uciec przed upałem w głębi lądu, wystarczy wskoczyć do pociągu, autobusu lub taksówki i BAM! Już siedzisz w raju, gdzie wieje lekki wiatr, popijając koktajl kokosowy. Ach, Malibu…

LA może nie jest miastem, po którym najłatwiej się poruszać pieszo, ale Metro Expo właśnie uruchomiło linię, która jedzie prosto do Venice Beach i Santa Monica. Poza tym Ubery są tu tanie i niezawodne, a Uber Pools pozwala podzielić się kosztem z innymi pasażerami. Wskazówka: korki są tu notorycznie okropne, więc unikaj godzin szczytu jak ognia!

5) Hostele są super towarzyskie

Tak, w hostelach są nawet murale! Samesun Hostel znajduje się tuż przy Venice Beach, a z okna sypialni można obserwować rolkarzy podziwiających zachód słońca.HI Santa Monica to kolejna perełka, a jeśli jesteś fanem amerykańskiego stylu retro w Hollywood, Banana Bungalow jest właśnie dla Ciebie. Ta przestronna oaza – dawny motel przekształcony w hostel – otoczona jest palmami, a z dziedzińca rozciąga się widok na kultowy napis. Jest tu nawet bar tiki i ogród, gdzie codziennie serwują darmowe śniadania, a w każdą środę darmowe tacos. Nic dziwnego, że podróżnicy w końcu zostają tu pracować!

6) Kina są legendarne

LA to raj dla miłośników filmu i teatru. Kropka. Mam słabość do tego wyblakłego hollywoodzkiego blasku, więc spacer po Broadwayu w centrum Los Angeles to dla mnie prawdziwa frajda. Koniecznie trzeba odwiedzić Los Angeles Theatre – mówi się, że jego bogate wnętrze wzorowano na Sali Lustrzanej w Wersalu.

Jeśli ogarnie cię nostalgia, obejrzyj kilka amerykańskich klasyków w kinie The Egyptian Movie Theatre. Zostało ono zbudowane w 1922 roku jako jeden z głównych punktów orientacyjnych Hollywoodu w okresie odrodzenia stylu egipskiego, które nastąpiło po odkryciu grobowca króla Tuta. Tak wiele gwiazd, tak wiele wspomnień.
Wskazówka – Los Angeles to miasto gwiazd, więc często po seansach odbywają się sesje pytań i odpowiedzi z udziałem głównych aktorów, bez dodatkowych opłat.

7) Poszukajcie przedmiotów vintage, na pchlich targach i w sklepach z używanymi rzeczami

Ludzie z całego świata przybywają tu, by kupić skarby z każdego stulecia. Zrób wielkie zakupy w mekce stylu vintage – na pchlim targu Rose Bowl Flea Market, który odbywa się w każdądrugą niedzielę miesiąca. Poza tym w całym mieście znajdują się sklepy z ubraniami vintage i cotygodniowe pchle targi. Melrose Trading Post w West Hollywood odbywa się w każdą niedzielę i oferuje stoiska z antykami, jedzeniem i muzyką – a wszystko to za jedyne 3 dolary za wstęp!

8) Venice Beach to nie tylko plaża

Moglibyśmy powiedzieć, że Venice Beach, znana też jako „Dogtown”, to uczta dla oczu, ale musicie tego doświadczyć sami. Wyobraźcie sobie królestwo pachnące marihuaną, pełne naćpanych skaterów i koszykarzy wykonujących wsady, z dudniącą muzyką EDM płynącą z ghetto blasterów oraz dziwacznymi pokazami z dwugłowymi zwierzętami. Musimy przyznać, że jest to miejsce nieco tandetne, ale urocze!

Aby poczuć klimat liberalnej, vintage’owej Venice, polecam zwiedzić boczne uliczki dzielnicy mieszkalnej. Prawdziwi hipisi przenieśli się tu po wojnie w Wietnamie w latach 70. i panuje tu atmosfera bohemy. Gdzie indziej spotkalibyście się z miecznikiem i drzwiami z frędzlami w kształcie syreny?

Abbot Kinney Boulevard to obowiązkowy punkt programu. Okrzyknięta „najfajniejszą ulicą w Ameryce”, to właśnie tutaj pseudo-hipisi robią zakupy, piją kawę i jeżdżą na swoich drogich rowerach. Weź świeżą lemoniadę i obserwuj przechodniów.

9) Dziwne jest normalne, normalne jest dziwne

Od nerdowskiej burleski po podejrzane typy w metrze – to miasto z radością przyjmuje wszystko, co uroczo dziwne. Na początek warto wspomnieć, że znajduje się tuCentrum Gwiazd Kościoła Scjentologicznego. Organizują tu bezpłatne wycieczki, podczas których oprowadzają zwiedzających i próbują „nawrócić” ich na scjentologię. Żartuję…

Ameryka ma największą liczbę seryjnych morderców na świecie, a jeśli masz chorobliwą ciekawość, wyzywamy cię, byś odwiedził Muzeum Śmierci. Facet z kamienną twarzą przy kasie ostrzegł nas, że niektórzy ludzie mdleli i wymiotowali na widok eksponatów. „Pff! Damy radę” – powiedzieliśmy. Dopiero gdy dotarliśmy do sali poświęconej „samobójstwom”, zrozumieliśmy, że posunęliśmy się za daleko. Powiedzmy tylko, że tej nocy nie spaliśmy zbyt dobrze…

10) Ma świetne połączenia

Znasz tego znajomego, który zna wszystkich? Takie właśnie jest LA. To towarzyski motylek Kalifornii, a jego przyjaciele – Meksyk, Vegas i San Diego – są zaledwie kilka godzin jazdy stąd. Jeśli masz czas, wybierz się na wycieczkę samochodową i przejedź autostradą Pacific Coast Highway od San Francisco do Tiji. Będzie świetnie.

Na co czekasz? Zarezerwuj swoje kalifornijskie marzenie tutaj.

Get the App. QRGet the App.
Get the App. QR  Get the App.
Scroll to Top