5 sposobów nawiązywania przyjaźni jako introwertyk sprawdzonych w prawdziwym życiu

Jeśli sama myśl o wejściu do pokoju pełnego nieznajomych i próbie nawiązania rozmowy przyprawia Cię o palpitacje serca lub, co gorsza, sprawia, że uciekasz, prawdopodobnie jesteś trochę (lub bardzo) introwertykiem, tak jak ja. Witamy.

To nie jest złe miejsce, obiecuję. Mówi się, że my, introwertycy, mamy tendencję do bycia lepszymi słuchaczami, możemy być bardziej kreatywni, innowacyjni, intuicyjni i, ahem, skromni.

Jednak pomimo wszystkich naszych doskonałych cech, jeśli chodzi o nawiązywanie przyjaźni, cóż, bądźmy szczerzy, dla większości z nas jest to trudne. Znalezienie kogoś o tych samych zainteresowaniach, w tym samym mieście, kto jest rzeczywiście otwarty na nawiązywanie nowych znajomości może być jak znalezienie jednorożca.

Bez względu na to, jak bardzo wolelibyśmy po prostu zwinąć się w kłębek z dobrą książką i nazwać to dniem, faktem jest, że posiadanie przyjaciół sprawia, że czujemy się dobrze. Tak dobrze, że udowodniono, że przyjaźń nie tylko wydłuża naszą średnią długość życia, ale także zmniejsza nasze szanse na choroby serca. Jeśli dłuższe i zdrowsze życie nie jest wystarczającą zachętą, to nie wiem, co nią jest.

Tak więc w imię badań przetestowałem kilka niezawodnych, przyjaznych introwertykom sposobów na nawiązywanie nowych znajomości i oto, co znalazłem.

Ten, w którym idę pobiegać

Co

Klub biegowy w lokalnym parku, otwarty dla wszystkich

Jak to wyglądało

Podróżnicza mantra fitness „biegaj w każdym nowym mieście, które odwiedzasz” zawsze do mnie przemawiała. Każda tablica „fitspo” na Pintereście, jaką kiedykolwiek przeglądałem, obiecuje, że jest to najlepszy sposób na podróżowanie i zobaczenie miasta jak miejscowy. Tak więc połączenie ćwiczeń fizycznych, malowniczego joggingu i nawiązywania nowych znajomości podczas jednego łatwego wypadu wydawało się oczywiste.

Przybyłem do parku pięć minut wcześniej, aby spotkać się z grupą i po kilku szybkich powitaniach wybrałem miejsce obok kilku dziewczyn, które wydawały się być same na rozgrzewkę. Krótka pogawędka o trasie i pogodzie (klasyka) i czas było zaczynać.

Jako regularny bywalec siłowni uważam się za dość sprawnego, ale ważną lekcją było to, że najwyraźniej nie oznacza to, że jestem biegaczem.

Przed wzięciem udziału w spotkaniu klubu biegowego jako sposobu na nawiązanie nowych znajomości naprawdę musisz zadać sobie jedno pytanie – „Czy potrafię prowadzić rozmowę i jednocześnie utrzymywać tempo joggingu?” Jak się okazuje, nie.

Nie jest to coś, co poleciłbym innym osobom, które nie biegają, ale jeśli potrafisz utrzymać oddech i prowadzić rozmowę w tym samym czasie, to zdecydowanie to zrób! To był naprawdę świetny sposób na zobaczenie nowego miasta… cóż, fragmenty, które udało mi się zobaczyć przez kropelki potu.

Nawiązane znajomości

Dwóch. Tylko podczas rozgrzewki.

Ten z Kubą Rozpruwaczem

Co

Wycieczka po mieście z makabrycznym akcentem.

Jak to się skończyło

Późnym wieczorem w środę, w nieco podejrzanej części wschodniego Londynu, spotkałem się z grupą 15 nieznajomych i przewodnikiem przebranym za detektywa. Po niezręcznym grupowym przedstawieniu się, aby przełamać lody, szybko zorientowałem się, kto jeszcze był tam solo (my, introwertycy, nie podchodzimy do prawdziwych grup ludzi) i skierowałem się w ich stronę. Jeśli śmiech z tego, jak śmiesznie wyglądały nasze plakietki z imionami, nie wystarczył do rozpoczęcia rozmowy, to dyskusja na temat potencjalnego żalu związanego z tym, co mieliśmy zobaczyć, już tak.

Wyruszyliśmy na dwugodzinną pieszą wycieczkę po ciemnych i ponurych alejkach, w których Kuba Rozpruwacz prześladował swoje ofiary. Szybko zdałem sobie sprawę, że prawdopodobnie nie wybrałem najodpowiedniejszej trasy spacerowej do nawiązania przyjacielskich pogawędek.

Jakimś cudem udało nam się utrzymać rozmowę między opowieściami o krwi i krwi, a nawet zakończyć noc drinkiem w słynnym pubie we wschodnim Londynie.

Nawiązane znajomości

Trzech, plus Richard, przewodnik/detektyw.

Ten, w którym pojechałem do Włoch

Co

Podróżowanie na własną rękę

Jak to się skończyło

Niewiele rzeczy w życiu kocham bardziej niż podróżowanie. Poznawanie nowych miejsc, odkrywanie na nowo starych ulubionych i obserwowanie, jak inni żyją w różnych częściach świata, jest jednym z największych darów wszechczasów. Więc kiedy byłem zdesperowany, aby złapać trochę słońca podczas długiego weekendu we Włoszech, ale niestety nie miałem nikogo, z kim mógłbym pojechać, postanowiłem odważyć się na samodzielną podróż.

Na początku pomysł podróżowania w pojedynkę bardzo mnie onieśmielał. Bycie zmuszonym do ujawnienia się i poznawania ludzi brzmi jak koszmar introwertyka. Okazało się, że nie tylko niesamowicie było odzyskać trochę czasu dla siebie, ale zrobienie wystarczających poszukiwań, aby znaleźć przyjazny hostel z dobrą wspólną przestrzenią, oznaczało również, że naprawdę łatwo było poznać innych podróżników.

Mimo że zarezerwowałem prywatny pokój (w końcu nadal potrzebuję „czasu dla siebie”), za każdym razem, gdy czułem się samotny, miałem wspólną przestrzeń do spędzania czasu. W ciągu godziny przeglądania przewodnika w salonie, podeszło do mnie już dwóch innych podróżników i rozpoczęło rozmowę, a później tego samego popołudnia zostałem poproszony o dołączenie do wycieczki po winiarni organizowanej przez hostel. Bezbłędne nawiązywanie znajomości, a ja nawet nie musiałem wstawać z kanapy.

Nawiązane znajomości

Sześciu – i jesteśmy teraz przyjaciółmi na Facebooku. To czyni to oficjalnym, prawda?

Ten, w którym Facebook mnie przekonał

Co

Dołączanie do grup społecznościowych na Facebooku w celu poznawania ludzi.

Jak to się skończyło

Pomimo prowadzenia grupy na Facebooku przez ostatnie pięć lat, aby pomóc londyńskim emigrantom spotkać się, nigdy tak naprawdę nie korzystałem z niej do nawiązywania kontaktów z ludźmi. Tak więc późnym czwartkowym wieczorem, kilka dni po przeprowadzce do mojego nowego domu w Paryżu, postanowiłem znaleźć kilka grup, które pomogłyby mi w poszukiwaniu nowych znajomości.

W ciągu kilku godzin udało mi się znaleźć wszystkie grupy „Expats in Paris” i nie tylko uzyskałem porady na temat najlepszych miejsc do jedzenia, robienia zakupów i zwiedzania w moim nowym mieście, ale także umówiłem się na kawę, zgodziłem się na wycieczkę po muzeum z innymi emigrantami, a nawet zorganizowałem randkę dla mojego psa w następny weekend.

Piękno znalezienia odpowiednich grup na Facebooku polega na tym, że od razu będziesz miał coś wspólnego. Więc kiedy nadszedł czas, aby udać się na zorganizowaną wycieczkę do muzeum Picassa, miałem mnóstwo do rozmowy / wzruszenia / śmiechu z innymi. Każdy był tam, aby poznać nowych ludzi i w końcu wszyscy mieliśmy wspólną przeprowadzkę do Paryża. Pod koniec dnia wymieniłem się numerami telefonów z kilkoma dziewczynami, z którymi się dogadywałem i zaplanowaliśmy spotkanie na kawę w następnym tygodniu.

Dołączanie do grup na Facebooku, które są naprawdę istotne, jest jak bycie powitanym na pewnego rodzaju (wirtualnej) kolacji pełnej innych podobnie myślących ludzi, którzy chętnie odpowiedzą na moje pytania, porozmawiają, nawiążą kontakty, a nawet – o zgrozo – ustalą rzeczywiste plany… IRL.

Friends Made

W prawdziwym życiu… jak dotąd sześciu, w tym kilku znajomych. I pies.

Ten z kursem garncarstwa

Co to jest

Tygodniowy intensywny kurs ceramiki dla początkujących

Jak to wyglądało

Pierwszego dnia zajęć z ceramiki w małym paryskim studiu pojawiłam się jako pierwsza. Byłam tak podekscytowana tworzeniem własnej ceramiki, że nawet nie przejmowałam się tym, że wyglądam na zbyt gorliwą. Była to mała, pięcioosobowa klasa i po tym, jak wszyscy zostaliśmy sobie przedstawieni, natychmiast zapomniałam imion wszystkich uczestników i spędziłam resztę zajęć próbując je sobie przypomnieć.

Pozostała część tygodnia była znacznie bardziej zrelaksowana – idealne połączenie czystej koncentracji i lekkich przekomarzań z moimi kolegami z klasy o tym, jak wszyscy radzimy sobie z naszymi nowymi umiejętnościami garncarskimi. Marzenie introwertyka. Wszyscy byli niesamowicie uprzejmi, ale bycie dwujęzyczną klasą i początkującymi utrudniało nawiązywanie prawdziwych kontaktów. Każdy był skupiony na swoim kole garncarskim.

Kiedy kurs dobiegł końca, odeszliśmy dumnie z naszymi ręcznie wykonanymi naczyniami, wciąż wiedząc o sobie niewiele więcej niż nasze imiona (które w końcu przybiłem trzeciego dnia). C’est la vie.

Stworzeni przyjaciele

Pięciu, w tym urocza nauczycielka, ale tylko przez tydzień.

O autorze

Kamila jest pisarką podróżniczą i lifestylową z Australii, obecnie mieszkającą w Paryżu, gdzie próbuje nauczyć się francuskiego i zjeść jak najwięcej ciasta. Pasjonuje ją odkrywanie nowych krajów jak prawdziwy miejscowy, zanurzanie się w nowych kulturach i polowanie na najlepszą kawę, gdziekolwiek się znajdzie. Śledź jej przygody na Instagramie i na jej blogu London New Girl.

Get the App. QRGet the App.
Get the App. QR  Get the App.
Scroll to Top