Mój staż za granicą był najlepszym doświadczeniem podróżniczym
Ukończenie szkoły średniej i zastanowienie się, w jakim kierunku chcesz podążać w życiu, wydaje się jedną z najważniejszych decyzji, jakie kiedykolwiek podejmiesz. Pojawia się poczucie pilności, by wszystko sobie poukładać, a w tym pośpiechu łatwo zapomnieć o cieszeniu się jazdą ze strachu przed utratą czasu. Gdybyś zapytał mnie sześć miesięcy temu, gdzie będę we wrześniu, prawdopodobnie odpowiedziałbym coś w stylu „siedząc przy biurku, pracując nad ukończeniem studiów i czekając, aż spadnie śnieg, abym mógł pojechać na narty”, nigdy bym nie przypuszczał, że będę mieszkał w Londynie, pracując jako stażysta w Hostelworld, poznając przyjaciół z całego świata lub udając się do Kornwalii, aby po raz pierwszy surfować. Szczerze mówiąc, nie wiedziałbym nawet, gdzie leży Kornwalia… Ale patrząc wstecz, nie sądzę, bym kiedykolwiek żałował, że poświęciłem czas, by wyrwać się z Kanady na trochę, przesunąć mój dyplom o semestr i zdobyć doświadczenie, które pozostanie ze mną do końca życia.
Miałem kilku przyjaciół z Kanady, którzy mieszkali w Londynie od ponad roku, co było ogromną pomocą, ale wciąż nie miałem pojęcia, czego się spodziewać. Pierwsze kilka dni spędziłem próbując przezwyciężyć jet-lag i dowiedzieć się, jak dokładnie funkcjonuje Londyn. Wiedziałem, że to będzie dostosowanie, ale nie byłem przygotowany na szok związany z przejściem z przestronnego miasta Calgary na tętniące życiem ulice Londynu, gdzie żadna przestrzeń się nie marnuje, a każdy ma gdzieś być, aby być Wszystkim. Czas. Czas.
Spotkanie z zespołem Hostelworld i moimi innymi stażystami było momentem, w którym wszystko zaczęło się układać. Spotkałem ludzi z całego świata, którzy borykali się z podobnymi problemami jak ja. Przyjechałem nieco później niż reszta stażystów (#visaproblems), ale zostałem natychmiast powitany przez wszystkich i zacząłem nawiązywać przyjaźnie od samego początku. Kanada szczyci się tym, że jest wielokulturowa i rzeczywiście tak jest, ale nigdy wcześniej nie pracowałem z tak wieloma ludźmi z tak wielu różnych miejsc; to otwierające oczy doświadczenie, które każdy powinien zdobyć w swoim życiu. Żadna ilość lektur czy badań nie zastąpi rzeczywistego spotkania z ludźmi z różnych kultur, a biuro Hostelworld zgromadziło nas wszystkich w jednym miejscu, zamiast robić to na dłuższą metę i podróżować z Kanady, do Brazylii, do Australii, do Angoli, do Hiszpanii itd. Tak jak każdy z nas jest inny, było też mnóstwo wspólnych cech, które nas połączyły i pomogły mi poradzić sobie z wielką przeprowadzką.

Plaża Fistral
📷: @sarahheu
Jednym z największych powodów, dla których chciałem przyjechać do Londynu, jest to, że jest to nierealna brama do reszty Europy. Koncepcja bycia w stanie wskoczyć do samolotu i dwie godziny i 40 funtów później znaleźć się w zupełnie nowym kraju z zupełnie nową kulturą i językiem była dla mnie absolutnie szalona; lot do Vancouver z mojego miasta zajmuje tyle samo czasu i co najmniej trzy razy więcej pieniędzy! Ucieczka od czasu do czasu na świeże powietrze i odpoczynek od londyńskiego pośpiechu stała się mechanizmem radzenia sobie, a ja miałem szczęście zobaczyć niesamowite miejsca, takie jak Kopenhaga i Budapeszt, które od dawna znajdowały się na mojej liście rzeczy do zrobienia. Mając całą Europę na wyciągnięcie ręki, wybór Newquay miał sens, prawda?

Newquay
Zaczęliśmy rozmawiać o surfowaniu na początku stażu, ale zawsze trudno jest znaleźć czas i zrównoważyć harmonogramy wszystkich. Zdecydowaliśmy, że jedynym wolnym terminem będzie ostatni tydzień września, co również wydawało się nieco szalone ze względu na to, jak zimnej wody się spodziewaliśmy. Nie mieliśmy pojęcia, w ilu różnych miejscach w Kornwalii można surfować, ale po odrobinie poszukiwań zdecydowaliśmy, że Newquay będzie dla nas najbardziej dostępne. Zarezerwowaliśmy najtańsze opcje transportu, jakie udało nam się znaleźć (podróżowanie po Wielkiej Brytanii nie należy do najtańszych przedsięwzięć) i rozpoczęliśmy mentalne przygotowania do długiej nocnej podróży autobusem. Miesiąc później pakowałem wszystkie ciepłe ubrania, które przywiozłem do Londynu, do ogromnej torby, abym mógł podzielić się nimi z moimi przyjaciółmi, którzy byli… mniej zaaklimatyzowani do zimna.
Moja nocna podróż autobusem trwała około trzech godzin gapienia się przez przednie okno autobusu, dwie godziny spania w pozycji pionowej, piętnaście sekund spania na ramieniu nieznajomego obok mnie (niezręczne) i kolejne dwie godziny gapienia się przez okno. Było ciężko. Kiedy dotarliśmy do Newquay, wszyscy byliśmy trochę wyczerpani, ale przywitał nas wschód słońca, który rozpalił niebo. Zostawiliśmy nasze bagaże w hostelu St. Christopher’s Inn i odpoczęliśmy trochę na patio hostelu, aby obejrzeć resztę pokazu świateł nad plażą Towan. Zasadniczo każde skrzyżowanie w Newquay daje widok na chropowatą linię brzegową i rozległą przestrzeń oceanu, więc wędrowanie po okolicy, aby się zorientować, podczas gdy czekaliśmy na otwarcie miejsca na śniadanie, było mile widzianą przerwą od wysokich ulic Londynu.

Newquay
Zatrzymaliśmy się w St. Christopher’s Inn, który znajduje się w odległości krótkiego spaceru od dworca autobusowego i znajduje się nad plażą Towan z niesamowitym widokiem na zatokę Newquay i wyspę. Wiedzieliśmy, że widok będzie zapierający dech w piersiach ze zdjęć, które widzieliśmy na stronie Hostelworld, ale nawet te nie oddawały sprawiedliwości. Christopher’s Inn spędzaliśmy poranki jedząc śniadanie na patio, czując jak poranne promienie słońca ogrzewają rześką bryzę oceanu, a szum fal rozbija się pod nami; jest to miejsce, w którym można siedzieć cały dzień i nie czuć się z tego powodu ani trochę winnym. Nasz pokój był również dokładnie taki, na jaki liczyliśmy, mieliśmy czteroosobowy pokój wieloosobowy z prywatną łazienką i niezapomnianym widokiem na zatokę Newquay, co jest dość nierealną rzeczą, aby obudzić się rano.

Widoki z pokoju w St. Christopher’s Inn 😍
Jedną z najlepszych rzeczy w St. Christopher’s Inn jest to, że znajduje się w tym samym budynku, co znakomita szkoła surfingu i najlepsze życie nocne w Newquay. Celem naszej podróży było spróbowanie surfingu, więc wybór hostelu, który zarezerwowałby dla nas lekcje i znajdował się zaledwie trzydzieści sekund od szkoły surfingu, był naprawdę oczywisty. Mieliśmy kilka godzin rano, zanim zaczęła się nasza lekcja surfingu, więc wybraliśmy się na krótki spacer na plażę Fistral – to trzeba zobaczyć! Niebo odbijało się od mokrego piasku i sprawiało, że wyglądaliśmy, jakbyśmy chodzili po chmurach, idealne dla każdego Instagramera 😉.

Plaża Fistral
Po kilku godzinach chodzenia w wodzie, skakania po plaży i robienia mnóstwa zdjęć, nadszedł czas, aby wrócić do St. Christopher’s Inn na naszą lekcję surfingu! Była to idealna lekcja dla początkujących; nasz instruktor sprawnie omówił podstawowe informacje dotyczące bezpieczeństwa i techniki, zanim wprowadził nas do wody i pomógł nam jeden na jednego. Wszyscy byliśmy naprawdę podekscytowani, aby złapać nasze pierwsze fale, a woda była naprawdę bardzo ciepła; nie można było zetrzeć uśmiechów z naszych twarzy! Po udanym surfingu byliśmy gotowi coś zjeść i świętować, więc zjedliśmy kolację i udaliśmy się do Belushi’s, który jest również dogodnie zlokalizowany w St. Christopher’s Inn. Inni goście hostelu, którzy byli w Belushi’s, sprawili, że atmosfera była jeszcze bardziej komfortowa, a lokal ma niesamowite przestrzenie na zewnątrz z lampami grzewczymi, dzięki czemu mogliśmy cieszyć się świeżym oceanicznym powietrzem. Mieliśmy nawet szczęście obserwować ogromny księżyc w pełni wschodzący nad plażą Towan z patio Belushi’s 😍. Po naszej nocy świętowania, po prostu weszliśmy po schodach do naszego pokoju i wczołgaliśmy się do łóżka – bez bałaganu, bez zamieszania!

Lekcja surfingu z Escape Surf School
📷: @iamigerbase
Następnego dnia chcieliśmy znowu surfować, ale nasza noc poza domem oznaczała, że przypadkowo spaliśmy nieco później, niż byśmy chcieli. Zamiast tego spakowaliśmy nasze rzeczy i przechowaliśmy je w hostelu przed wyruszeniem na zwiedzanie Pentire Headland. Po drodze natknęliśmy się na dwa opuszczone hotele, z których jeden wyglądał jak z Wielkiego Gatsby’ego i miał dość przerażające wibracje. Stanie na cyplu Pentire Headland było szalonym doświadczeniem; otaczały nas skaliste skały i wzburzone morze, a Ocean Atlantycki rozciągał się jak okiem sięgnąć. Zdałem sobie sprawę, że w tym momencie nie było ani kawałka lądu między Kanadą a mną, to najbliżej domu od ponad czterech miesięcy (choć wciąż około 7050 km). Resztę dnia spędziliśmy na odkrywaniu (zaskakująco rozległej) sceny kawiarnianej Newquay i delektowaniu się słynnymi kornwalijskimi wypiekami, zanim wskoczyliśmy do pociągu do domu.

Pentire Headland
To była trochę niekonwencjonalna wycieczka, w końcu prawdopodobnie mogliśmy pojechać do Portugalii, aby surfować za podobną cenę, ale tak naprawdę nie o to chodziło. Chodziło o to, że nigdy więcej nie będziemy razem w Wielkiej Brytanii i prawdopodobnie nigdy nie będziemy w sytuacji, w której surfowanie w miejscu takim jak Newquay z grupą z Brazylii, Niemiec, Włoch i Kanady również będzie wykonalne. Chodziło więc bardziej o to, by udać się w wyjątkowe miejsce i zrobić coś innego z grupą ludzi, którzy nigdy nie myśleli, że będą razem w pierwszej kolejności; i miejmy nadzieję, że wszyscy zapamiętamy to jako atrakcję z naszego wspólnego czasu w Hostelworld i jako przypomnienie, że czasami nietradycyjna, bezsensowna ścieżka może okazać się najlepsza.