Khao San Road – światowa stolica backpackerów
Uwielbiam Bangkok. Kocham to miasto z wielu powodów. Panuje tu energia, o której wiele miast na świecie może tylko pomarzyć. Mieszkają tu jedni z najbardziej przyjaznych ludzi, jakich można spotkać na całym świecie. To też świetne miejsce na zakupy. Poza tym znajduje się tu jedyna ulica na świecie, którą odwiedzają wyłącznie podróżnicy z plecakami – Khao San Road.
>> Zarezerwuj hostele w Bangkoku
Nie zrozumcie mnie źle, nie chodzi o to, że inne miasta na świecie nie są pełne podróżników z ograniczonym budżetem, bo tak właśnie jest. Londyn jest ich pełen, podobnie jak Sydney, a po wizycie w Buenos Aires kilka lat temu mogę powiedzieć, że tam też jest ich mnóstwo. Jednak żadne z tych miast nie ma jednej ulicy, na której praktycznie nie ma nikogo innego poza podróżnikami z ograniczonym budżetem. To właśnie sprawia, że Khao San Road jest tak wyjątkowa.
Znajduje się ona w dzielnicy Banglamphu, która jest częścią „starego miasta”. To właśnie tam znajduje się wiele głównych atrakcji turystycznych. Znajdziesz tam również mnóstwo niedrogich noclegów, z których większość znajduje się na tej ulicy lub w jej pobliżu. Byłem tam wczoraj wieczorem i po pierwszej wizycie od czterech lat utwierdziłem się w moim przekonaniu – naprawdę nie ma na świecie drugiego takiego miejsca.
Wszystko zaczęło się w 1982 roku, kiedy rząd Tajlandii postanowił uczcić dwusetną rocznicę powstania Bangkoku oraz świętować szczęśliwy rok 2525 według kalendarza buddyjskiego. Wiele uroczystości odbyło się w Wielkim Pałacu, który jest główną atrakcją miasta i znajduje się zaledwie 15 minut spacerem od tej ulicy. Podróżnicy z plecakami, którzy chcieli zatrzymać się w pobliżu uroczystości, nie mogli sobie pozwolić na wiele hoteli, więc zwrócili się do mieszkańców ulicy Khao San Road, którzy wynajmowali swoje pokoje. Właściciele zdali sobie sprawę, że mogą zarobić dodatkowe pieniądze i otworzyli pensjonaty. Od tamtej pory ulica ta nieustannie się rozwija.
Na tej krótkiej ulicy, przy której ustawiają się długie kolejki podróżnych, można robić praktycznie wszystko. Można skorzystać z masażu stóp, kupić podejrzane płyty DVD, pozbyć się martwego naskórka ze stóp w spa z rybkami lub zaszaleć, kupując nową garderobę. Pamiętaj tylko, żeby się targować i wynegocjować „dobrą cenę”.
Na ulicy na pewno nie będziesz głodować. Nie tylko co drugi bar serwuje jakieś jedzenie, ale ulica jest pełna wszelkiego rodzaju ulicznych przekąsek (z których słynie Bangkok). Niezależnie od tego, czy masz ochotę na naleśnik, makaron pad thai, czy plasterki arbuza, tutaj na pewno to znajdziesz.
W okolicy „Khao San” przez cały czas panuje ożywiona atmosfera, ale miejsce to naprawdę ożywa nocą. Nie da się przejść nawet dziesięciu jardów, nie słysząc muzyki rozbrzmiewającej z tego czy innego miejsca. W połowie drogi usłyszysz dochodzącą z góry muzykę akustyczną na żywo. To właśnie tam powinieneś się udać. Nazywa się to „Roof” i gorąco to polecam.
Mam jeszcze jedną radę – nie spędzaj całego czasu w okolicy Khao San Road podczas pobytu w Bangkoku. To miasto ma do zaoferowania o wiele więcej niż tylko tę ulicę. Ale spędź tam jedną noc, a może nawet dwie. To nieuniknione, a kiedy tam dotrzesz, zrozumiesz dlaczego.

